Efekty regresji

Powodem, dla którego powstało wiele technik regresji, było spostrzeżenie, że doświadczenie regresywne zmienia osobowość na pozytywniejszą. Kiedy uświadomimy sobie swój bagaż duchowy, z którym przyszliśmy na świat, zmienia się nasza perspektywa. Przestajemy obwiniać za wszystko swoich rodziców, wychowawców, partnerów, lekarzy, polityków, czy kogokolwiek. Podstawową korzyścią z regresji jest zmiana widzenia swojego życia – zaczynamy je widzieć jako ciąg kolejnych wcieleń.

W regresji doświadczamy duchowego wglądu. Następuje duży skok we wzroście świadomości powodujący przyspieszenie rozwoju duchowego. Wgląd w swoje poprzednie wcielenia jest poznawaniem ewolucji duszy, zdobywaniem wiedzy o sensie życia i śmierci. W czasie regresji możemy uświadomić sobie własny proces ewolucyjny, możemy rozpoznać swoją karmę i misję. Nabieramy dystansu do obecnych zdarzeń i jednocześnie spostrzegamy przeszłość, teraźniejszość i przyszłość jako jedno naczynie, którym jesteśmy.

Widzimy podczas regresji, w jaki sposób dusza uczy się w poszczególnych wcieleniach, doświadczając różnych uwarunkowań. Uczymy się przez doświadczanie skutków swoich działań. Niektóre dusze uczą się szybciej, a inne wolniej, w zależności od nagromadzonych przeszkód. Możemy rozpoznać te przeszkody w czasie sesji.

Zmniejsza się lęk przed śmiercią, gdy zobaczymy swoją poprzednią śmierć. Jesteśmy w stanie uznać odchodzenie ze świata materialnego jako coś naturalnego, tak samo jak następne narodziny w nowych warunkach materialnych. Kwestią pozostaje sposób umierania, na który mamy wpływ przez sposób życia i przez zgromadzoną karmę. Poznajemy swoją bezwzględną wartość duchową i uświadamiamy sobie, że na poziomie duchowym nie rodzimy się i nie umieramy, lecz przechodzimy z jednego stanu do innego.

Zaczynamy inaczej postrzegać związki partnerskie, doświadczając siebie w obu płciach w różnych wcieleniach. Możemy lepiej zrozumieć partnera, a także swoją obecną misję spełnienia się we własnej płci. Jeżeli przez wiele żywotów szukaliśmy idealnego partnera, dociera do nas wreszcie oczywistość, że taki nie istnieje. W każdym związku mamy coś do przepracowania. Poza tym niektóre relacje są kontynuacją z poprzednich wcieleń, co pozwala wyjaśnić trudności i nie przypadkowość ponownego spotkania się tych właśnie dusz. Jesteśmy magnesami karmicznymi. Istnieje również wzajemne przyciąganie się energii podobnych, uzupełniających, wyrównujących i stymulujących do rozwoju.

W regresji dowiadujemy się często o swojej ignorancji, jak uporczywie trzymamy się negatywności szkodząc sobie i innym. Jak przechowujemy w sobie zamierzchłą nienawiść i niekiedy przez kolejne wcielenia szukamy zemsty. Natomiast nosząc poczucie winy możemy karać siebie przez wiele wcieleń i powtarzać los ofiary. Często tworzymy sobie fałszywą ochronę przez podtrzymywanie lęków i urazów. Czasem przez wiele żywotów budujemy wokół siebie „mur”, który odgradza nas od świata, dając złudne bezpieczeństwo, a w rezultacie poczucie samotności. Kiedy to wszystko zostaje ujawnione, możemy wybrać lepsze rozwiązanie.

Cudownym skutkiem sesji regresywnej jest sięganie do własnej mądrości – swojego „wyższego ja”. Sami znajdujemy klucz do rozwiązania wewnętrznych konfliktów. Uwalniamy się od negatywnych podświadomych wzorców przez ich świadomą transformację. Otwieramy wrota własnego sumienia i oczyszczamy się. Uczymy się kontaktu ze swoją podświadomością i nadświadomością.

Sesje regresji wzmacniają intuicję. Uczymy się sięgać do podświadomego umysłu – do magazynu naszych doświadczeń. Wzrasta też wrażliwość i percepcja, co pomaga nam lepiej rozpoznawać sytuacje i lepiej sobie radzić w życiu.

Zaczynamy doceniać obecne życie, gdy porównamy je z poprzednimi życiami i swój obecny poziom świadomości. Zapoznajemy się z własną duszą, ze swoją naturą duchową. Jeśli nie akceptowaliśmy siebie w pełni, mamy okazję wreszcie pogodzić się ze sobą. Odkrywamy prawdziwy sens życia w rozwoju duchowym. Możemy też odkryć swoje najważniejsze zadanie życiowe do spełnienia w tym wcieleniu.

Ważne jest także rozpoznanie swojego udziału w kształtowaniu losu świata. Jedno życie nie pokazuje tego dość wyraźnie. Poznanie wielu swoich wcieleń uświadamia nam, że historia świata jest o nas. Zauważamy również swoją odpowiedzialność w tworzeniu przyszłego świata.

Akceptacja porządku wszechświata uwalnia nas od lęku egzystencjalnego. Wzmacniamy się, kiedy decydujemy się działać w harmonii z tym porządkiem i wierzymy w jego sprawiedliwość. Wybieramy dobro, aby nie cierpieć i nie mieć udziału w cierpieniu innych. A zło jako zgromadzona karma musi w końcu zniknąć wraz z nieświadomością na drodze naszej ewolucji.

List od Zbyszka, który po regresji odkrył talent pisarski i napisał 100 opowiadań, a nr 101 zadedykował mi.

101. TO JESZCZE NIE KONIEC, ALE PRAWIE TUŻ –
– o podziękowaniach dla Gabrysi…

Większość moich opowiadań powstało, po odbyciu wielu mych wędrówek w przeszłość, po innych życiach, po innych światach, chyba naprawdę po moich.
Składam tu podziękowanie wspaniałej Gabrysi, za umiejętne wprowadzanie mnie w „tamte” moje inne światy.
Bez Jej cudownej narracji, nigdy bym się tam nie dostał i nie trafił do nich, nie znalazłbym drogi, i byłbym tak bardzo inny teraz, prawie obcy sam sobie, dla siebie samego …
Nic by nie zostało przelane o tym na papier przeze mnie, bo i jak?
Nigdy byś się o tym nie dowiedziała. A korzenie wszystkiego, czego „tam” doświadczyłem, i doświadczam dziwnym trafem tu… i teraz, wywodzą się stąd, …z tego świata, bo, to Ja tu jestem… z wczoraj, z dnia dzisiejszego i z jutra, z najbliższej przeszłości-teraźniejszości-przyszłości…
Coś w tym jest. Bardzo to niepokojące i piękne – tak, jak ta kobieta, którą spotkałem teraz, niedawno teraz i tak bardzo dawno temu, że prawie nie pamiętałem, i prawie zapomniałem.
Dobrze, że wciąż trwam przy zmysłach…, oczywiście, poza układaniem wyrazów, zdań, opisów mego stanu ducha w pamięć mojego komputera, a to czynię z szaleńczym szaleństwem ukojenia zranionej duszy … , bo tak bardzo lubię o tym pisać, aby innych powiadomić, że tym to sposobem ciągle tu jestem. Jest to trochę przewrotne, ale
tak być musi, bo ja taki jestem… – i taki też jest mój zamysł, by skłonić do widzenia nie tylko oczami, słyszenia nie tylko uszami, do myślenia nie tylko szarymi…, ale…, no właśnie, zacznij czuć.
Jest to posłowie po napisaniu wszystkiego, co chciałem i nie… Tylko, czy tak to się stanie… w tym „teraz” moim świecie?

Zbyszek, 19 września 2005…